PL EN

6 spódnic w Afryce - cz.4

Pozostały nam już tylko 4 dni do odlotu więc po przejechaniu ponad 7000km postanowiłam dać dziewczynom odpocząć. Pojechaliśmy na 2 dni do Sun City i Lost City. Dla tych, którzy ogladają te zdjęcia i podejdą do nich krytycznie chcę tylko przypomnieć, że oba obiekty mają już swoje lata... Sun City powstało ponad 30 lat temu, a Lost City, które jest dołączoną nowszą częścią ma ponad 20 lat Zwiedziliśmy, odpoczęli, pobaraszkowali na falach oceanu (z dala od niego)… poopalali się na białych piaskach tropikalnych plaży (z dala od nich) i odwiedzili Pałac, gdzie spożyliśmy pożegnalną oficjalną kolację w iście królewskim otoczeniu... Przepiękne wnętrza i architektura Pałacu w Lost City.

Ostatnie dwa wolne dni wypełnione były zakupami i zwiedzaniem Johannesburga, ale zdążyliśmy również zahaczyc kolejny park poszukując nosorożców. Jest ich na tamtym terenie osiem więc udało nam sie odnaleźć parkę - matkę z młodym (białe nosorożce). Po drodze spotkaliśmy jeszcze inne gatunki antylop, strusie. Lwy dopełniły nam pełnego obrazu życia zwierząt w RPA. W ten sposób udało się zobaczyć wszystkie możliwe okazy przejeżdżając tysiące kilometrów. Czas do domu... wszystko co dobre kiedyś się kończy. Nastała pora odlotu pięciu wspaniałych, kolorowych, zakręconych "dziewczyn". Przyleciały do mnie prawie że obce osoby a odlecieli nowi znajomi i przyjaciele... pełni wrażeń, wspomnień i zdjęć do obejrzenia :)