PL EN

Wyprawa Kanadyjczyków - cz.2

Parę słów o wrażeniach z naszej podróży w Afryce. Piszę w imieniu całej czwórki. Jestem Iwona - najstarsza (matka i żona). Afryka jest moim ulubionym kontynentem. Już od młodych lat lubiłam filmy o tej pięknej ziemi. Kiedy nadarzyła się okazja, żeby zwiedzić ten kawałek ziemi również syn z synową zdecydowali się do nas dołączyć - oni z okazji 25-lecia ślubu, my z okazji 45-lecia. Co 5 lat robiliśmy sobie z mężem jakiś ciekawszy wypad, ale to już przeszło nasze oczekiwania. Wybraliśmy tę wycieczkę w uzgodnieniu z przyjaciółmi, którzy mają tę fantastyczną, uzdolnioną koleżankę Gosię. To był nasz skarb jaki nam podsunął Bóg na tej drodze. To co zobaczyliśmy i co przeżywaliśmy przeszło nasze oczekiwania.

Po pierwsze nie spodziewaliśmy się, że RPA jest całe górzyste. Całą droge ocieraliśmy się o góry czy to bliżej, gdy wedrowaliśmy po nich, czy dalej - gdy były widoczne na horyzoncie. Roślinność jest bardzo ciekawa zupełnie inna od tej w Kanadzie czy w Europie. Co parę kilometrów mieliśmy atrakcyjne zmiany ukształtowania terenu. Wszystko było cudowne. Miejsca noclegowe były dostosowane do danego terenu - wygodne, czyste i romantyczne. Nawet na pustyni, którą po drodze jechaliśmy i zatrzymalismy się był domek z kamieni oblepiony gliną, z widokami pustynnymi, basenikiem, w którym mogliśmy się pomoczyć po podróży. A co ciekawsze wieczorem uroku dodało oświetlenie za pomocą lamp naftowych (tam nie było elektryczności). Jakie to było inne niż nasza codzienność. Spokój, odprężenie, bez nagłośnienia, radiofonizacji czy telewizji.

Posuwając się dalej na południe zmieniała się roślinność. Wszystko było cudowne, te winnice, sady jakieś inne. Wiadomo, że roślinność jest taka, jakie ma warunki do rozrastania, ale my to porównujemy do naszych roślin, wśród których żyjemy, dlatego wszystko było ciekawe - bo inne. Te winnice z poczęstunkiem w pięknym otoczeniu roślinności i miła obsługa jaką są tamtejsi osiedleńcy. W całym RPA obsługa sieci gastronomicznych, handlowych itp to ładni, czyści, mili ludzie. To było zaskoczeniem dla nas. Miasto Kapsztad pokazało nam swoją nowoczesność - piękne domy, czyste ulice i urokliwe miejsca, bo w mieście tym góry powiązane są z oceanem. Widoki niesamowite, pełne wrażeń, aparaty już grzaly się od pstrykania zdjęć. I znowu Gosia dała nam cudowny nocleg w apartamencie z widokiem na ocean, zatokę i słynną górę stołową. Wszędzie gdzieś widzimy przepiękne wschody i zachody słońca w kolorach podchodzących do odcieni pomarańczy. Gosia jest zauroczona tymi terenami i umie przekazać swoim turystom od serca, żeby zwrócili uwagę na to co ich otacza. Ma bogatą wiedzę o tych terenach i potrafi to przekazać. Widoki z góry stołowej mówiły same za siebie. Znaleźć sie tam na końcu Afryki i podziwiać te dwa oceany, które z palcem na mapie nie raz mieliśmy okazję na lekcji geografii sobie przejechać, to przeszło nasze oczekiwania. Teraz po powrocie jak się nad tym zastanawiamy to jakoś nie można znaleźć słów zrozumienia tego, gdzie byliśmy.

Dalej po zwiedzaniu tego ważnego odcinka naszej trasy wpadliśmy na sawannę. I znowu coś innego. Życie zwierząt oglądanych wczesniej tylko na filmach albo w ZOO. Znowu piękny nocleg w domku nad wąwozem. No i przepiękny zachód słońca oglądany z tarasu z lampką wina w ręku. Ciekawa roślinność, skaczące małpki bo inni ludzie zadomowili się, więc trzeba podpatrzeć - może jakieś smakołyki dorzucą. W pięknej zieleni miła restauracyjka, z dobrymi, smakowitymi posiłkami. Wszędzie nas zaskakiwała miła obsługa. Po pobycie na sawannie niespodzianka. Gosia umożliwiła nam przebywanie z małymi lwiątkami i tygryskami. Mogliśmy pobawić się z nimi, trzymać na ręku - czego zupełnie się nie spodziewaliśmy, żeby to mogło być prawdziwe...

Możnaby pisać dużo więcej, bo każdy dzień miał swoje bogate przeżycie. W skrócie wycieczka była nie tylko udana, ale dzięki Gosi była przeżyciem pięknym, które zostawi nam ślad w pamięci do końca naszych dni. Młodzi może jeszcze tam wpadną, bo zostalo tam wiele miejsc z Gosią do zwiedzania. Ale my to poczekamy na książkę wydaną przez Gosię o podróży w Afryce - może to zrobi... Od powrotu minął już miesiąc a my wciąż opowiadamy Polakom o tym kontynencie - jaka ta Afryka jest, bo w większości inaczej ją sobie wyobrażaliśmy. A jest cudowna...

Iwona