PL EN

Mapungubwe - cz.3

Skaliste okolice pełne rudo-rdzawych skał w kształcie wielkich piłek golfowych, pustynne rozległe trawiaste tereny pomiędzy nimi - wszystko zalane promieniami słońca… taką Afrykę właśnie kocham…

Zaliczyliśmy poranne i popołudniowe wypady w teren jeepami. Oczywiscie baobaby były tymi najpiękniejszymi akcentami buszu. Zrobiliśmy sobie popołudniowy piknik przy zachodzacym słońcu w okolicy jednego ze starszych drzew, baobabu liczącego ponad 1000 latza - to były niepowtarzalne momenty.

Wyruszyliśmy na nogach w busz - do wodopoju. Niestety brak deszczu oraz silne słońce zrobiły swoje - czekało na nas wyschnięte koryto, które w innych porach roku bywało sporym jeziorem. Mapungubwe daje początek Kalahari, dlatego tyle tu piasku i roślinności pustynnej. Wieczorami w Boomie przy ognisku zjedliśmy kolację słuchając ciekawych wydarzeń z różnych okresów tych terenów.

 

Po kolacji mocno przeżyliśmy obecność leoparda, który przeszedł kilka metrów za naszymi plecami. Nikt go nie widział, ale wszyscy słyszeliśmy jego pomruki - to była dodatkowa adrenalina...

Piękne miejsce, niezapomniane widoki… na pewno wrócimy tu po więcej z naszymi goścmi….