PL EN

Wyprawa Ani i Marka

10 dni w RPA,Zambi i Botswanie

Pierwsze trzy dni spędziliśmy w Kapsztadzie, gdzie tradycyjnie zaliczyliśmy najbardziej popularne zakątki tego miasta z Górą Stołową, która jest już oficjalnie "wciągnieta" na listę 7 nowych cudów świata. Pogoda była wymarzona więc po wyjechaniu na szczyt mogliśmy pospacerować i porobić całą masę pięknych zdjęć ze szczytów Gory Stołowej. Tradycyjnie wypiliśmy po lampce szampana po wyjechaniu na szczyt.

W pierwsze dwa dni zaliczyliśmy dwie trasy odkrytym autokarem (czerwona i niebieska linia) wysiadając i zwiedzając po kolei najciekawsze miejsca panoramiczne. Oczywiście zaliczyliśmy plażę w Camps Bay, ogród botaniczny, Water Front ze swoimi ciekawostkami i Akwarium Dwóch Oceanów. W trzeci dzień wypuściliśmy się na Przylądek Dobrej Nadziei i pobliskie mu plaże, gdzie mieliśmy "gościa" w postaci pawiana, który wskoczył nam do auta i było z nim trochę zamieszania, strachu a potem i śmiechu... Oczywiście uwieczniliśmy go na zdjęciach. Cape Point z długim spacerem do latarni morskiej a potem Simons Town i plaża z sympatycznymi pingwinami.

W trzeci dzień wieczorem polecieliśmy do Johannesburga i przez następne dwa dni zwiedziliśmy parki z małymi lewkami, miasto Johannesburg, zjazd pod ziemię do kopalni złota i pokaz wytopu tego metalu. Wieczorem Monte Casino urozmaiciło nam pobyt i spróbowaliśmy nawet szczęścia w kasynie. W końcu polecieliśmy do Zambii, żeby zobaczyć słynne Wodospady Wiktori. Byliśmy w okresie wysokiej wody więc widzialność z dołu nie była najlepsza, ale za to z góry lecąc helikopterem obejrzeliśmy je sobie w całej okazałości. Co za piękne widoki... Warto było pomęczyć się w 10-godzinnym locie z Europy żeby to zobaczyć. Wieczorny rejs po rzece Zambezi przy zachodzącym słońcu i przy dźwiękach muzyki lokalnej był niecodziennym przeżyciem.

Następny dzień był wypadem do Botswany i Parku Chobe. Zwiedziliśmy go będąc na rzece i obserwując masę słoni pożywiających się na mokradłach lub schodzących z buszu do wodopoju. W parku żyje około 150000 słoni, które przemieszczają się po różnych terenach bez ograniczeń, płotów czy siatek i drutów elektrycznych... Zapierający dech w piersiach widok - tyle olbrzymich kolosów na otwartych przestrzeniach Chobe. Obok nich baraszkowały w wodzie hipopotamy i krokodyle. Po lunchu zrobiliśmy kontynuację safari już na lądzie zaliczając całą masę innych zwierząt, które pokazywały się nam co kilka metrów. Wieczorem wróciliśmy do Hotelu w Zambi, który był naszym miejscem zamieszkania przez 3 dni. Zambezi Sun pełen kolorów, dzwięków, muzyki jest idealnym miejscem do relaksu. Ponieważ jest położony na terenie Parku to od czasu do czasu spacerując po jego terenie napotykaliśmy "hotelowe" zebry i żyrafy, które sprawiały swoim zachowaniem wrażenie, że to one są tutaj gośćmi a nie my...

Pogoda, klimat i cała atmosfera naszego pobytu w RPA, Zambii i Botswanie była bardzo udana choć nie obyło się bez różnego rodzaju "niespodzianek". Zaliczyliśmy safari na słoniach w afrykańskim buszu, co także było dla nas przeżyciem, mieliśmy też bezpośredni kontakt i pamiątkowe zdjęcia z gepardami i lwami. Czasu nie było wiele, bo program był dosyć intensywny, ale udało się nam choć w części zobaczyć i poznać czastkę RPA, Zambii i Botswany, które swymi klimatami, kolorami i egzotyczną kulturą są miejscem wartym do zobaczenia, poznania i przeżycia...