PL EN

Wyprawa do buszu (2)

Powróciliśmy do zaprzyjaźnionego z parku i buszu po którym robimy spacery z młodymi lwami. Prawie trafiliśmy na narodziny młodych lwiątek i lwicę, która się nimi opiekowała. Obok niej były trzy inne samice które ją pilnowały. Był tam też samiec w roli opiekuna i siły przywódczej w stadzie. Lwica urodziła mu osiem lwiątek - niestety cztery z nich zostały zabrane podczas trwającego jeszcze porodu gdyż znalazły się w zasiegu innej grupy lwic. Powstało zagrożenie, że mogą być zabite i musiał ingerować człowiek. Właściciele Parku zabrali lwiątka tym samym ocalając je przed zranieniem lub pewną śmiercią. Niestety takich lwiątek nie da się później już zwrócić matce, gdyż zapach człowieka przekreśla akceptację w stadzie. Z matką pozostały więc cztery maleństwa, które w dniu naszego przybycia miały zaledwie 3 dni. Pozostałymi czterema lwiątkami opiekują się właściciele Parku i wolontariusze.

Gill zaprosiła nas do pierwszej specjalnej kąpieli tych maleństw. Kąpiel musiała odbyć się w wodzie z dodatkiem specjalnego płynu który miał je zabezpieczyć przed bakteriami i wirusami, których nosicielem mógł być cżłowiek. Przy braku matki teraz to ona musi się nimi zająć, nakarmić i spełnić wszystkie funkcje, które byłyby zadaniem lwicy. Maleńkie lewki (te najmniejsze) które są przedstawione na zdjęciach to właśnie te 3-dniowe cuda natury…po kapieli zostały wysuszone suszarką, żeby się nie przeziębiły i zaczęliśmy je karmić maleńkimi butlami.

Ten sam park i ten sam znany nam busz a tyle nowego się tu wydarzyło. Nowe życie w lwim świecie, którego udało się nam być cząstką to coś co nie zdarza się często dla ludzi z "zewnątrz". Dla mnie i Karoliny były to chwile pełne emocji. Wrócimy tu za 3 tygodnie, żeby zobaczyć jak nasi pupile rosną i się rozwijają. Będziemy mogli porównać te przy matce z tymi pod opieką czlowieka